niedziela, 20 czerwca 2010

Tak było wczoraj...

wczoraj była sobota (informacja dla marzycieli).Ja często nie zdaję sobie sprawy jaki jest dzień tygodnia.Żyję tym co robię ,tym co mam do zrobienia dzisiaj i jutro,tym co mnie cieszy.Aby zapobiec mojej nieobecności w świecie realnym kupiłam ostatnio pare zegarów i porozwieszałam w całym domu.Teraz  jesli spojrzę w którąś stronę w zakamarkach mego domu,przynajmniej wiem która jest godzina.no i jeszcze zaczęłam nosić mój stary zegarek na ręce.To nawet przyjemnie wiedzieć która jest godzina i ile zdaże dzisiaj zdziałać z tego co zaplanowałam.
A tak poza moimi wnętrznościami, to wczorajszym wczesnym wieczorkiem reszta mojej rodziny wybrała sie na spacer po pobliskich łąkach i brzegach stumyków.długo ich nie było i w efekcie poszli spać pózniej niż zwykle ale za to cały dom pachniał  zachodzącą łąką ,a w maleńkim wazoniku zanurkowały polne kwiatki.Taki mały bukiecik ,a tyle radości  i spokoju w moją dusze wprowadził.Uwielbiam polne bukiety i moja ,pachnącą miłością rodzinkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz