wtorek, 13 grudnia 2011

Tam gdzie ty


Namalowałam go jak zwykle na litej desce farbami akrylowymi.
Taka ostatnio waniliowa zima w mojej głowie.
Trochę nostalgii w oczach-nie moge ostatnio od tego uciec, a nawet chciałabym ją bardziej podkreslić.
poszkicuję tę nostalgię w chwili wolnej...no chyba ,że mi minie:)
muzyka o północy...instrumenty dente i perkusja-dobrze jest zaszyć się w sobie na dłuższą chwilę.
....rozum mój to mój dom, chowam w nim wszystko to co moje...
a aniołek ma wymiary 88x15 centymetrów:)

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Anioł w soczystej sukience




Anioł malowany farbami akrylowymi na litej desce,Skrzydła wyplatane wikliną.Wymiary to ok. 96x38 cm.
Moja córeczka bardzo go polubiła i koniecznie chciała razem z nim zapozować.Zabrakło tylko drugiej pary skrzydełek :)

piątek, 12 sierpnia 2011

Bezchmurna noc


Parę dni temu spadały gwiazdy.Planowałam jakąś upolować, jednak noc była pochmurna ...niestety.
Myślałam ,że dam szansę moim marzeniom, wypowiadając życzenie...niestety.
Ostatnio moje życzenia nie spełniaja się .
Może ten anioł bedzie dla kogoś spadajacą gwiazdą, bo nad jego głową nie ma "ani chmurki".

czwartek, 28 lipca 2011

Różany ogród



Anioł o wymiarach ok. 96x36 cm.
technika akrylowa + wiklina

środa, 27 lipca 2011

Z mojego snu



Anioł ma wymiary ok. 103x 42 cm.
Technika akrylowa + wiklina.
W końcu udało mi sie go skończyć.Dość długo czekał pomiędzy snem a jawą.
Już jest i lubie go bardzo:)

poniedziałek, 25 lipca 2011

Maluje się

Bardzo przyjemnie maluje się ,nie samemu.Jestesmy dla siebie wzajemną inspiracją. Córcia namalowała dzisiaj mój portret,pod opieka mojego anioła. Właściwie miał być to murzyn i oczywiście musze pamietać ,że tam  w lewym rogu to jest słońce(muszę zapisać na kartce :) ).Decyzja końcowa...że to jest mama a nosek ma w kolorze czarnym.

wtorek, 21 czerwca 2011

Chwila relaksu potrzebna od zaraz

 
Trafiło mi sie parę dni wolnych... i mam nadzieje ,że w końcu uda mi się coś namalować.Już tesknie za moimi aniołami, potrzebuje ich  bardzo...żeby tak rozłożyły swe skrzydła i pofruwały wokół mnie.Właściwie to dużo nie trzeba, żeby sie z którymś głęboko zaprzyjaznić...dwa do połowy namalowane, skrzydła schowane pod szafą,jutro ruszamy  wspólną drogą.Tak będzie .

niedziela, 27 marca 2011

Wiosenny spacer

Tak przyjemnie pochodzić po lesie kiedy przyroda powoli budzi się do życia.Pąki ponownie zmrożone powtórnymi opadami sniegu.Wokół cisza, od czasu do czasu promyk słońca,ścinka drzew.
Można znależć wiele skarbów i po to wzięłam ten średniawy koszyk.Dzieciaki wyszukiwały różne gatunki mchu,  gałązki z szyszkami,poskręcane kawałki kory-powstanie piekna kompozycja wielkanocna.
...Jakby wiatr chciał pchnąć moje skrzydła...do dzieła.!!!..już czas przebudzić się ze snu!!!.

czwartek, 24 marca 2011

Nastroje

Ostatnio uciekam w muzyke.Zaszywam się w niej doszczętnie  ,dodaję dużą szczyptę pasji,zamieszaną łyżką pracy.Moje serce potrzebuje ciszy.Myślę dużo,czuję bardzo i widzę rzeczy niewidzialne.Taki delikatny czas.

środa, 16 lutego 2011

W ciszy traw


Skusiła mnie ta głęboka czerń, potrzeba ciszy. W trawie można usłyszeć siebie,a dobrze jest posłuchać co mamy sobie do powiedzenia.

wtorek, 15 lutego 2011

Śniący



Tak jak i ja ,moje anioły ostatnio senne są.Śnią im sie motyle , wysokie trawy rozwiewane na wietrze, puszyste chodniki wiosennych kwiatów...

środa, 9 lutego 2011

Anioł "trochę retro"


Już tęsknie za wiosną.W tym roku ta tęsknota jest intensywnie silna. Błagam świat o kawałek słońca i zapach trawy.Jeszcze trochę, jeszcze muszę uzbroić umysł w cierpliwość.Niebo prosi o prawdziwy błękit.Widzę zieloną zieleń traw-już wszystko zaczyna być realne.Stan mojej duszy?...złoty sen.

Rytmy mojej duszy

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Narodziny

TAK BYM CHCIAŁA aby ten  jedenasty po dwutysięcznym roczek rozwinął moje skrzydła.mam tyle pomysłów nowych i ciągle niewykorzystanych..., a zawsze ten niesforny brak czasu.zapisywac nie ma sensu-ja mam tak ,że jak coś zapiszę to znika z mojej głowy i znika często na zawsze lub traci sens.
nie zapiszę ...nie dam się skusić.

niedziela, 2 stycznia 2011

01.01.11

i Nowy Roczek rozpoczęty...
od rana buszowalismy w szlafrokach całorodzinnie.Majka dodatkowo założyła  na głowę twarzowe majteczki, a ja jedynie szlafrokowy kapturek.
Leniuchowalismy do poludnia i tak nam było doskonale.Dawno tak się nie wyleniłam.
Wyjedlismy wszystkie sylwestrowe resztki  a następnie wzięlismy sie za świąteczne słodkości.Cóz za przyjemność w nieprzestrzeganiu codziennych zasad.
Ale od jutra wracają obowiązki.Każdy rusza w swoją drogę...ciekawe jaki będzie ten rok?